Nutrina.pl – chcesz być na bieżąco? Czytaj ten blog! Na bieżąco z czym? Z nowinkami dietetycznymi, ciekawostkami, najnowszymi odkryciami, ale też z dietami. W blogu prowadzonym pod adresem Nutrina.pl/blog/ znajdziecie ich pełen przegląd począwszy od zdrowych, dobrze zbilansowanych diet odchudzających, poprzez wszystkie popularne diety z pierwszych stron gazet, po absurdalne wynalazki dietetyczne, o których mało kto słyszał, ale które i tak bywają stosowane.
Oto moja najnowsza recenzja bloga, który trudno znaleźć w sieci (jakoś nie rzuca się w oczy), ale jest wyjątkowo solidnie prowadzony, z pełnym zaangażowaniem, a co najważniejsze bardzo, ale to bardzo merytorycznie przy czym osoba prowadząca tę stronę nie stroni od publikowania własnych, bardzo rozsądnych (moim zdaniem) opinii. Teksty pisane są tak, by zachęcić czytelników do dyskusji, ale jakoś niewielu dyskutantów się tam pojawia. Nie wiem dlaczego, czyżby to była kwestia tego, że odchudzania większość z nas się wstydzi? Czy nie mamy własnych opinii? Nie wiem.
Wróćmy jednak do bloga, co mi się w nim podoba?
Design
Ładny i elegancki. Utrzymany w kolorach, które nie pobudzają apetytu – wiecie przecież … czytając o jedzeniu czy niejedzeniu i będąc epatowanym żółciami, pomarańczami czy czerwieniami trudno powstrzymać od obsesyjnego myślenia o tym, żeby wrzucić coś na ruszt i przekąsić. Owszem żółcie i pomarańcze pojawiają się tu i ówdzie, ale są prawie niezauważalne i mało stymulujące, w blogu dominują zaś kolory, które z jedzeniem raczej trudno skojarzyć.
Układ jest czytelny i przejrzysty, chociaż mnie osobiście przeszkadza lekkie niedopasowanie formatu bloga do mojej przeglądarki, ale zmieniam to przy pomocy ctrl+ lub ctrl- i wszystko jest ok.
Treści
To ogromny atut tego bloga. Atut tym większy, że blog Nutrina.pl jest aktualizowany kilka razy w tygodniu. Chcę być na bieżąco, więc mogę sobie ustawić subskrypcję via RSS i niewiele brak mi do pełni szczęścia.
Jeśli chodzi o treści autorka bloga nie stroni od kontrowersji, nie stroni też od publikowania własnych opinii, ale przede wszystkim wynajduje takie ciekawostki, wobec których naprawdę trudno przejść obojętnie. W tej chwili jestem na etapie zastanawiania się nad parówkami i homeopatią (vide: Cała prawda o parówkach , Leki homeopatyczne na odchudzanie) i myślę tak jak jedna z czytelniczek komentujących wpis w blogu, że od czasu do czasu można sobie na nie pozwolić – wybierając oczywiście te najlepsze.
Z bloga dowiedziałam się o istnieniu diety serowej i odchudzaniu przy pomocy tasiemca. Jednym słowem jeśli chodzi o treści blog może niejednym zaskoczyć, a na pewno gwarantuje dostęp do najróżniejszych informacji z dziedziny dietetyki, ćwiczeń, zdrowego i niezdrowego odżywiania.
Co mi się nie podoba?
Dziwny format bloga, przez co mam problem z dopasowaniem wyświetlania w przeglądarce, ale to jedynie drobny mankament. Nie do końca też podobają mi się reklamy, chociaż to akurat kwestia przyzwyczajenia, nauczyłam się je ignorować. Zresztą po wnikliwszym przyjrzeniu się stwierdzam, że reklamy są bardzo estetyczne i w gruncie rzeczy nienachalne pomimo iż zajmują sporą powierzchnię. To też duża zaleta.
Najbardziej nie podoba mi się to, że komentarze trzeba zamieszczać za pośrednictwem facebooka. To mnie irytuje tym bardziej, że ten facebookowy system w ogóle nie pasuje do designu bloga.
Ale bloga polecam. I zachęcam do ustawienia sobie aktualizacji w RSS-ach. Wpisy są albo ciekawostkami, albo przydatnymi informacjami, albo skłaniają do rozmyślań, a to naprawdę coś w blogosferze.
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.
