RSS
 

Archive for the ‘diety odchudzające’ Category

Mięso kontra mięso czyli czy można wierzyć naukowcom?

01 May

Traktowani jak prawdziwe współczesne wyrocznie faktycznie wydają się mieć więcej wspólnego z wyroczniami, paranauką i magią niż z prawdziwą, encyklopedycznie pojmowaną nauką. Po ostatniej serii sprzecznych doniesień na temat diety (casus, o których mowa opiszę za chwilę) stwierdziłam, że w żadną publikację, w której ktokolwiek powoła się na naukowców, nie uwierzę. Będę czytać tylko te teksty, w których wnioski oparte są na indywidualnych doświadczeniach – choć oczywiście im też nie można wierzyć. Naukowcy coraz częściej gubią się w sprzecznych stwierdzeniach, coraz częściej przekonują nas do wniosków wyciąganych na podstawie wyrywkowo prowadzonych nierzetelnych badań, które w świetle stwierdzenia Galileusza („nagromadzenie danych to nie jest jeszcze nauka”) wcale nie są badaniami, które na dodatek w świetle tego wszystkiego czynią ich (tych państwa zajmujących się niby nauką) pseudo naukowcami. Coraz częściej w odniesieniu do tego środowiska mam zresztą ochotę używać cudzysłowu albo dodatku tzw.: tak zwani naukowcy stwierdzili ostatnio bla bla bla…..

Casus czerwonego mięsa

Zwróciłam nań uwagę, bowiem sprzeczne doniesienia na temat jedzenia mięsa pojawiły się mniej więcej w odstępie jednego tygodnia. Czas był na tyle krótki, że pamiętałam jeszcze doskonale stan wzburzenia po lekturze wyników tzw. badań (jak się za moment przekonacie – mam nadzieję – badaniami tego nazwać nie można).

Mięso zabija

Jak dowiedzieliśmy się całkiem niedawno naukowcy z Harvardu po przeprowadzeniu „kompleksowych” (specjalnie posłużyłam się cudzysłowem) badań około 120 tysięcy osób doszli do wniosku, że jedząc czerwone mięso narażamy się na przedwczesną śmierć. Ryzyko miało rosnąć wraz z każdym zjedzonym befsztykiem. W sieci i w mediach zawrzało. Pojawiły się alarmujące tytuły – samograj np. dla zwolenników diety wegetariańskiej. Na koniec nieliczne medialne dementi (nieliczne, bo żaden z fachowców odnoszących się krytycznie zarówno do doniesień medialnych jak i samych badań z prawdziwą nauką mających niewiele wspólnego) pokazały, że to czym nas straszono jest nieprawdą, ale jak zapewne doskonale wiecie akurat te informacje do mediów już się nie przebiły, bo po co? Całą sprawę dość fajnie (przejrzyście, klarownie i zrozumiale dla zwykłego czytelnika) opisała na swoim blogu pani Katarzyna Kulma >>> http://katarzynakulma.blogspot.com. Polecam również lekturę innych tekstów jej autorstwa.

Wracając do mięsa i mediów: nie minął tydzień, gdy dowiedzieliśmy się, że:

Jedzenie kotletów zapobiega depresji

A ich niejedzenie przyczynia się do powstania tej choroby. Na jakiej podstawie to stwierdzono? Tym razem przebadano ponad tysiąc kobiet. Okazało się, że panie, które nie jedzą czerwonego mięsa (i niekoniecznie pozostają na diecie wegetariańskiej, wystarczy że ograniczają się do jedzenia drobiu i ryb) dwukrotnie częściej niż kobiety nie stroniące od wspomnianego w śródtytule kotleta mają depresję, nerwicę i stany lękowe. Dlaczego tak się dzieje? Tego nie stwierdzono. Tu ponownie przypomina mi się zdanie Galileusza „nagromadzenie danych to jeszcze nie nauka”.

Wnioski

Moje wnioski są następujące: w żadnym wypadku nie należy wierzyć większości medialnych doniesień. Media przesadzają, nie potrafią odczytać prawidłowo wyników badań ani nawet płynących z nich wniosków (te z reguły prezentowane są dość czytelnie więc tym bardziej trudno zrozumieć niefrasobliwość czy wręcz ignorancję mediów). Nie można też wierzyć większości badań a na pewno nie należy podchodzić do nich w pełni bezkrytycznie. Naukowcy, w pościgu za kolejnymi grantami, wymyślają coraz większe bzdury i zamiast skupić się na prawdziwej nauce: odkrywaniu, wynajdywaniu, udoskonalaniu, przetwarzają w kółko te same dane i co gorsza z przetwarzania tego nic dla nas nie wynika. Czy wynika dla naukowców? Cóż, pewnie mogą starać się dzięki temu o kolejne granty.

 

Jedz ciacha i chudnij

28 Feb

Cukier jest na cenzurowanym, uzależnia, powoduje tycie, choroby i generalnie jest tak niezdrowy, że co niektórzy eksperci (wg mnie niekoniecznie do końca zdrowi na umyśle) proponują by i cukier i wyroby cukiernicze dodatkowo opodatkować. To miałoby nas skłonić do niejedzenia słodyczy. Dobre nie sądzicie? Ja osobiście nie mam tego problemu, bo ze słodyczy najbardziej lubię śledzie, ale wiem, że w trakcie odchudzania zdecydowana większość z nas może polec właśnie na ich niejedzeniu. Przechodząc na dietę rygorystycznie trzymamy się zaleceń i odrzucamy wszystko to co mogłoby nas utuczyć. Na większości, zdecydowanej większości diet produktem zakazanym jest cukier i słodycze. Trzymając się rygorystycznie takich pomysłów zmniejszamy nasze szanse na zakończenie odchudzania pełnym powodzeniem. Dlaczego? To proste: skoro nasze organizmy są uzależnione od cukru w pewnym momencie dopadnie nas taki „cukrowy głód”, że wszystkie ograniczenia diabli wezmą. W chwilach słabości łatwo się poddać, lepiej nie więc nie dopuścić do tego by takie chwile nam groziły, a jak to zrobić? Proste: nie eliminując z diety słodyczy – w każdym razie nie całkowicie. Z czasem, będzie nam łatwiej je wyeliminować, ale skok na głęboką wodę, wykonany od razu, może się nam nie opłacić.
Skoro ta, może warto posłuchać naukowców z Izraela. Badacze postanowili sprawdzić jak to jest z węglowodanami (cukrami) i skutecznością odchudzania. Co się okazało?

Ciacha na śniadanie


W eksperymencie dietetycznym wzięły udział 193 otyłe osoby. Kaloryczność posiłków ustalono dla wszystkich na tym samym poziomie. W przypadku mężczyzn kaloryczność całości zjadanych pokarmów miała nie przekraczać 1600 kcal w ciągu dnia, dla kobiet barierę tę ustanowiono na poziomie 1400 kcal. Redukcja kaloryczności posiłków w stosunku do zapotrzebowania była więc spora, co teoretycznie powinno zapewnić zdrowe i skuteczne odchudzanie, ale w diecie poszczególnych osób (zarówno kobiet jak i mężczyzn) wprowadzono pewno podstawowe zróżnicowanie. Mianowicie jedna grupa ochotników miała zjadać śniadania wysokowęglowodanowe, uwzględniające słodycze, podczas śniadania drugiej grupy miały być niekowęglowodanowe i niskokaloryczne. W pierwszym przypadku kaloryczność śniadań miała wynosić 600 kcal, w drugim jedynie 300. Pozostałe „przydzielone” kalorie rozkładały się na kolejne posiłki w ciągu dnia.
Czym zakończył się eksperyment? Po 16 tygodniach jego trwania w każdej z grup osiągnięto średni spadek wagi rzędu 15 kg na osobę, ale kolejne 16 tygodni (już bez jakichś szczególnych rygorów dietetycznych) zaowocowało sporym zaskoczeniem. Okazało się, że po 32 tygodniach trwania eksperymentu osoby znajdujące się w grupie niskowęglowodanowej (tej bez ciach i słodyczy na śniadanie) przytyły średnio o 10 kg! Osoby, których śniadania były urozmaicane słodyczami gubiły kolejne kilogramy, średnio w ilości 6 / 7 kg. Jaki z tego wniosek?
Cóż, badacze stwierdzili, że po pierwsze pozwalając sobie na odrobinę „słodkiej rozpusty” w trakcie śniadania nie jesteśmy narażeni na podobne pokusy w ciągu dnia (a raczej jesteśmy narażeni w mniejszym stopniu). Poza tym rano mamy najszybszy metabolizm, tak czy inaczej spalamy więc dostarczone organizmowi słodkości, a poza tym śniadanie jest akurat takim posiłkiem, który najskuteczniej (najsilniej) obniża poziom greliny czyli hormonu głodu.

Moim zdaniem: wydaje mi się, że podobnie jak wszystkie inne „objawienia” dietetyczne nasza reakcja na słodkie śniadania może być kwestią indywidualną. Jeszcze do niedawna twierdzono że obfite śniadania zabezpieczają przed tyciem, ale ostatnie doniesienia (badania) przeczą i temu tradycyjnemu przekonaniu.

 

Fukoksantyna czyli odchudzająca moc wodorostów

24 Feb

Sama się sobie dziwię, że do tej pory nie zainteresowałam się tą substancją. To pewnie dlatego, że media przegapiły pewne obiecujące informacje. Odchudzająca moc wodorostów nie została nagłośniona więc i niewiele osób wciąż o niej wie. Swoją drogą, abstrahując zupełnie od wyników badań, które za moment opiszę, zastanawiający powinien być fakt, iż wśród ludów Azjatyckich tak niewiele osób ma nadwagę czy otyłość. Widzieliście otyłego Koreańczyka? Japończyka? Czy Chińczyka? Jest ich niewielu, chociaż faktem jest, że i w tych krajach zaczyna się „otyła” rewolucja. Azjaci, podobnie do nas, zaczęli niestety zajadać się fast-foodami. Gdyby pozostawali na tradycyjnej diecie problem nadwagi u nich by nie istniał. Wracając do rzeczy: chciałam dziś przybliżyć wam związek o nazwie fukoksantyna (lub fucoxanthin jeśli ktoś woli). W postaci naturalnej znajduje się on w wodorostach wakame, w postaci wyciągu znajdziemy go w nielicznych preparatach wspomagających odchudzanie, vide: Xanthandrene od Newton Everett.

Jak to działa?

Fukoksantyna redukuje tkankę tłuszczową niejako sama z siebie, a mechanizm tego zjawiska jest stosunkowo prosty, aczkolwiek nie do końca go rozszyfrowano. Naukowcy z Hokkaido stwierdzili, że fukoksantyna (karotenoid fukoksantyny) przyczynia się do wydzielania białka o symbolu UCP1. Białko to gromadziło się w tkance tłuszczowej zwierząt otrzymujących fukoksantynę. U osobników, które fukoksantyny nie otrzymywały stwierdzono jedynie śladowe ilości tego białka. Dodam jeszcze, że badaniu poddano jedynie zwierzęta (gryzonie) otyłe. Białko to, gdy już się pojawiło, wykazywało działanie termogeniczne tzn. akcelerowało (przyspieszało) procesy utleniania kwasów tłuszczowych i produkcję energii cieplnej w mitochondriach komórek składających się na tkankę tłuszczową. Jak wiadomo to właśnie mitochondria są piecykami wytwarzającymi energię i spalającymi składniki energetyczne, które mogą przyczynić się do powstania nadwagi i otyłości. Odchudzający wpływ tego procesu wydaje się więc oczywisty.

Inne korzyści

Naukowcy doszli przy okazji do wniosku, że fukoksantyna zawarta w wodorostach wakame jest dość skutecznym środkiem przeciwcukrzycowym przyczynia się bowiem do usprawnienia syntezy jednego z kwasów tłuszczowych omega 3 (konkretnie kwasu DHA) przez ludzką wątrobę. Po zastosowaniu fukoksantyny stężenie tego kwasu w wątrobie osiągało poziom porównywalny ze stężeniem odnotowywanym po spożyciu suplementów z omega 3 zawierających rybie oleje. Wydaje się więc, że wodorosty mogą być traktowane jako prekursor DHA – bodaj najważniejszego kwasu z grupy omega 3.

Wodorosty są też dobrym źródłem wapnia i żelaza oraz co najmniej kilku ważnych witamin (w tym A i C), aż szkoda, że ich u nas nie ma, ale pewnie i my znajdziemy parę ciekawych zamienników dla tych ciekawych glonów. Jeśli chodzi o fukoksantynę szczerze mówiąc nie bardzo wiem gdzie jeszcze jej szukać. Na pewno w wodorostach (ale na ile zdrowe są te, które można kupić w naszych sklepach z egzotyczną żywnością? nie wiem) albo w suplementach, w tym we wspomnianym już wcześniej Xanthandrene.

 

Wypal tłuszcz papryczką!

05 Jan

Uff! Będzie ostro, nawet bardzo ostro. Postanowiłam bliżej przyjrzeć się ostrym papryczkom, a dokładnie kapsaicynie – substancji, która nadaje im ostrość. Wyczytałam ostatnio, że substancja ta ma działanie antymutagenne (przeciwnowotworowe), a poza tym jest jednym z najefektywniejszych naturalnych termogeników. Może też poprawiać nastrój. Uznałam, że warto wziąć papryczki pod lupę, bo jak donosi kopalniawiedzy.pl (w co najmniej kilkunastu artykułach opowiadających o wynikach badań) kapsaicyna ma bardzo pozytywny wpływ na działanie zbyt wielu narządów, by można było przejść obok niej obojętnie, a ponieważ tak czy inaczej zawsze lubiłam to co ostre zyskałam jedynie dodatkową motywację do samodzielnego przyrządzania ostrych i bardzo ostrych potraw.

Jak papryczka odchudza?

Ponieważ skupiamy się tu na tematyce odchudzania zacznę od informacji na temat odchudzających właściwości kapsaicyny.
Po pierwsze tajwańscy naukowcy donoszą, że kapsaicyna jest substancją blokującą dojrzewanie komórek tkanki tłuszczowej tzw. adypocytów. Dzięki temu nie tyle odchudza ile blokuje mechanizmy odpowiadające za tycie czyli przyrost tej tkanki. Działanie stricte odchudzające polega natomiast na zmniejszeniu ilości tkanki tłuszczowej i ograniczeniu ilości tłuszczu we krwi. To z kolei możliwe jest dzięki nasileniu termogenezy czyli procesu wytwarzania ciepła i lekkim przyspieszeniu metabolizmu. Po szczegóły odsyłam do wyników badań (pubmed i ew. kopalniawiedzy.pl).

Ostre papryczki na nadciśnienie i chorobę wieńcową

Kolejni naukowcy, tym razem z Chin, donoszą iż w wyniku przeprowadzonych przez nich badań stwierdzono, że kapsaicyna rozkurcza mięśnie gładkie w ściankach naczynek krwionośnych. W prostej linii prowadzi to do obniżenia ciśnienia. Inne badania z kolei potwierdzają, że w stanach przedzawałowych pomocne bywa smarowanie skóry maściami zawierającymi kapsaicynę. Zaskakujące wyniki badań poskutkowały postawieniem tezy iż kapsaicyna stosowana na skórę działa jak akupunktura generując silne bodźce stymulujące układ nerwowy i uaktywaniające pewne mechanizmy obronne.

Przeciwbólowe i przeciwnowotworowe


Kolejne doniesienia wiążą się z przeciwbólowym, a właściwie znieczulającym działaniem kapsaicyny. Gdyby udało się wyeliminować podrażnienia, które niejednokrotnie towarzyszą jej działaniu mogłoby się okazać, że kapsaicyna to jeden z najskuteczniejszych, a do tego najnaturalniejszych środków znieczulających. Jeśli chodzi o komórki nowotworowe alkaloid ten zabija komórki atakując ich mitochondria (centra energetyczne), jednak do leczenia i znieczulania kapsaicyną droga jest jeszcze daleka.
Wiem jednak, że w sieci aż roi się od opisów terapii niekonwencjonalnych i pojawia się w nich właśnie kapsaicyna w postaci ostrych papryczek.
Dodam jeszcze, dla przeciwwagi, iż niektóre z badań skutkują wręcz odwrotnymi wnioskami. Tak czy inaczej kapsaicyna wciąż jest pod naukowym „ostrzałem” i myślę, że z czasem wnioski na jej temat wyklarują się na tyle, że można będzie oceniać ją bardziej oczywiście i bardziej wiążąco, bo dziś wciąż mimo wszystko poruszamy się jeszcze w gąszczu nie zawsze do końca potwierdzonych teorii. Jedno jest pewne – kapsaicyna czyli generalnie ostre przyprawy w jakimś stopniu poprawiają zdrowie czego dowodzi kondycja tych nacji, których dieta tradycyjnie obfituje w różnego rodzaju pikantne (i diabelnie ostre) przekąski.

Suplementy

Oczywiście producenci specyfików odchudzających nie byliby sobą gdyby nie postanowili wykorzystać doniesień o odchudzających właściwościach kapsaicyny. Pojawia się ona (pod postacią wyciągów z różnych papryczek) w niektórych suplementach diety. Jednym z nich jest Slimette – środek wart uwagi o tyle, że oparty w całości na wyciągach z najróżniejszych roślin oprócz działającej termogenicznie kapsaicyny zawiera też inne przydatne w odchudzaniu substancje (między innymi wyciąg z jagody Acai, zieloną herbatę czy acetyl l-karnitynę – nie mylić z l-karnityną, acetyl l-karnitynę zawiera niewiele suplementów, a ta postać karnityny jest bodaj najwartościowsza z punktu widzenia osób, które odchudzają się aktywnie tj. przy pomocy diety i ćwiczeń). Wszyscy ci, którym nie w smak jest zjadanie potraw, które wypalają podniebienie mogą więc skorzystać z suplementacji.

 

Kwasy omega 3 – niezbędne w trakcie odchudzania

30 Dec

Kwasy omega 3 zapobiegają bardzo wielu chorobom. To jeden z tych składników pokarmowych, które są nam absolutnie niezbędne do tego, by zachować zdrowie. Kwasy te wchodzą w skład każdej komórki naszego organizmu i mają wpływ na zdecydowaną większość jeśli nie wszystkie zachodzące w nim procesy. Kwasy omega 3 odgrywają też bardzo istotną rolę w odchudzaniu. Co prawda wyniki przeprowadzanych obecnie badań nie są jednoznaczne, ale dowiedziono już, że kwasy te zapobiegają otłuszczeniu wątroby, a skoro tak należy spodziewać się, że podobnie wpływają na cały organizm. Oczywiście nie są one żadnym cudownym środkiem, dzięki któremu schudniemy zupełnie bez diety i bez wysiłku, ale mimo to są w trakcie odchudzania niezbędne, bo dzięki nim metabolizm przebiega znacznie sprawniej, sprawniej zachodzi też lipoliza (rozpad i spalanie komórek tłuszczowych).
Współcześnie w naszej diecie, w zdecydowanej większości przypadków, brakuje właśnie tych kwasów. Można pokusić się o stwierdzenie, że niedobory te są jedną z najważniejszych przyczyn plagi chorób cywilizacyjnych, które nękają rozwinięte społeczeństwa. Na niedobory tych kwasów nie cierpią jedynie te nacje, które tradycyjnie zjadają dużo owoców morza i ryb, oraz spożywają oleiste nasiona i rośliny oleje z nich. Wśród Europejczyków najmniejsze niedobory tych kwasów pojawiają się w diecie krajów z basenu Morza Śródziemnego, wśród krajów azjatyckich w spożyciu omega 3 przodują Japończycy – to właśnie te kwasy mają gwarantować im zdrowie.

Źródła kwasów omega 3

Już przejście na dietę, w której znajdzie się sporo ryb i sałatek np. z oliwą z oliwek powinno zagwarantować nam utratę co najmniej kilku kilogramów. Jednak bez specjalnej diety odchudzającej i ćwiczeń tym sposobem raczej nie schudniemy na tyle spektakularnie by móc odczuć zadowolenie, mimo wszystko niezależnie od diety i ćwiczeń powinniśmy skorzystać z suplementacji i to konkretnej – suplementacji w postaci Omega 3 i to niezależnie od tego czy stosujemy jeszcze jakieś środki wspomagające odchudzanie czy też nie.

Kwasy omega 3 w pożywieniu
Jednym z lepszych źródeł omega 3 są wspomniane już wcześniej ryby i owoce morza. Osoby, które za rybami nie przepadają mogą spróbować zwiększyć spożycie oliwy z oliwek lub oleju z lnu – jest on bardzo wartościowym źródłem omega 3. Dodatkowo kwasy te zawarte są w orzechach i wszystkich oleistych roślinach. W praktyce jednak dostarczenie ich sobie na odpowiednim poziomie może być nieco utrudnione dlatego współczesna medycyna i dietetyka tak bardzo polecają suplementy omega 3.

Produkty omega 3
Chyba najbardziej polecana jest suplementacja tranem (olejem z ryb i innych morskich żyjątek). Za najwartościowszy uważany jest tran z rekina, ale ostatnimi czasy coraz częściej polecany jest olej z kryla a to z uwagi na fakt, iż oprócz kwasów omega 3 zawiera on sporo fosfolipidów, dzięki którym kwasy te są lepiej przyswajalne. Zarówno olej z kryla jak i olej z rekina są dość drogie. Najtańszym produktem omega 3 na naszym rynku jest olej z dorsza, ale planując suplementację powinniśmy zadbać o to, by poszczególne produkty stosować zamiennie, a to z wagi na fakt, iż organizm się do nich przyzwyczaja i z czasem są one nieco gorzej przyswajalne. Regularna wymiana suplementów zapobiega temu zjawisku gwarantując nam podaż omega 3 na odpowiednio wysokim poziomie.

Na co jeszcze zwracać uwagę?

Przede wszystkim na zachowanie odpowiednich proporcji spożywanych kwasów omega 3 i omega 6. Współcześnie problemem jest właśnie nieumiejętność zachowania tych proporcji. Zjadamy kilkukrotnie więcej kwasów omega 6. Proporcje są ważne dlatego, że obydwa rodzaje kwasów są przetwarzane przez ten sam enzym. Jeśli kwasów omega 6 będzie za dużo nie dojdzie do przetworzenia omega 3 do postaci umożliwiającej przyswojenie kwasów przez organizm. Dieta śródziemnomorska jest najbardziej zbliżona do ideału. Oprócz tego konieczne jest zadbanie o spożycie odpowiedniej ilości witamin z grupy B oraz witaminy E, która zapobiega utlenianiu się kwasów tłuszczowych omega 3 już po ich spożyciu.
Warto też wiedzieć, że wraz z wiekiem spada w naszym organizmie ilość enzymów niezbędnych do przemian biochemicznych poszczególnych kwasów. I w takiej sytuacji suplementacja jest dobrym rozwiązaniem.

 

Szybkie odchudzanie przed Sylwestrem

28 Dec

Jak co roku, po świętach i tuż przed Sylwestrem w moim (przypuszczam, że nie tylko w moim) dietetycznym życiu pojawia się wciąż ten sam problem – jest nim ociężałość po świątecznym obżarstwie, która może nie tyle skutkuje obrośnięciem w tkankę tłuszczową, ale na pewno obciąża w jakiś sposób organizm i skutkuje przyrostem kilogramów (niekoniecznie tkanki tłuszczowej!). Czy tych kilogramów można pozbyć się przed Sylwestrem? Oczywiście, że tak. Najprościej jest zadbać o to, by w tygodniu pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem odżywiać się zdrowo, regularnie, zjadając niewielkie posiłki w stosunkowo krótkich (trzy / czterogodzinnych) odstępach czasu. Można też zafundować sobie bardziej radykalne błyskawiczne odchudzanie polegające raczej na intensywnym oczyszczeniu organizmu. W ciągu tygodnia dużo tłuszczyku nie spalimy, ale możemy pozbyć się wszystkich tych „substancji”, które po świątecznym łakomstwie zalegają w naszym organizmie przysparzając nam czasem nawet dwóch czy trzech dodatkowych kilogramów.
Jeśli trudno jest się wam przestawić polecam wypróbowanie Hoodii Gordonii (najlepiej Hoodia Chaser – suplement w płynie), ten kaktus doskonale hamuje łaknienie. Dzięki niemu przetrwałam już niejeden okres przejściowy pomiędzy „normalnym” jedzeniem i przechodzeniem na nową dietę.
Oto propozycje diet, które zdarzało mi się stosować w tym okresie. Wszystkie są skuteczne, jedne wymagają więcej inne mniej wyrzeczeń. Obowiązują w nich jednak pewne ograniczenia, najważniejszym jest zdrowie. Jeśli cierpimy na jakieś choroby z opisanych niżej, bardzo rygorystycznych dietetycznych wynalazków należy zrezygnować. Dodatkowo wszystkie te diety nie mogą trwać dłużej niż kilka dni. Mnie osobiście wydaje się, że najbezpieczniej jest stosować każdą z nich nie dłużej niż dwa / trzy dni choć, jak zaraz się dowiecie, w niektórych z nich zaleca się pozostanie na diecie nawet przez tydzień.

Diety jednodniowe

Są jeszcze w miarę najrozsądniejsze. Ich twórcy zalecają spożywanie 5 małych posiłków dziennie, co po świątecznym obżarstwie jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Diety są dość urozmaicone, a że są dietami jednodniowymi na pewno nie spowodują żadnych szkód w organizmie. Stosując je (od czasu do czasu) nie musimy też obawiać się spowolnienia metabolizmu. Oto propozycje:

Dieta sałatkowa

Na śniadanie zjadamy 4 łyżki płatków kukurydzianych ze szklanką kefiru dodając 1/2 jabłka (koniecznie ze skórką). Poszczególne składniki można zjeść oddzielnie.
Na II śniadanie przygotowujemy 3 starte marchewki mieszamy je z 2 łyżkami chudego twarożku i doprawiamy sokiem z cytryny oraz pieprzem.
Na obiad zjadamy surówkę z cykorii, sałaty, ogórka, dwóch pomidorów i trzech marchewek. Przyprawiamy ją posiekaną cebulą i szczypiorkiem oraz dodajemy jedno posiekane jajko na twardo.
Podwieczorek składa się jedynie z koktajlu kefirowego z ogórkiem, koperkiem i cebulą.
Na kolację możemy zjeść kilka liści sałaty z dwoma pomidorami, połówką ogórka, dwiema łyżkami twarożku i świeżymi ziołami. W trakcie tego posiłku możemy pozwolić sobie na odrobinę luksusu w postaci dwóch kromek pełnoziarnistego pieczywa.

Dieta owocowa

Na śniadanie zjadamy 2 łyżki płatków ze szklanką zsiadłego mleka i pokrojonymi owocami kiwi (1 lub 2). Dorzucamy do tego 2 mandarynki.
Na II śniadanie przygotowujemy kromkę chrupkiego pieczywa z twarożkiem i szczypiorkiem. Całość popijamy szklanką soku z pomarańczy (jak najlepszej jakości, najlepiej świeżego).
Na obiad jemy surówkę z roszponki, pestek słonecznika i pomarańczy doprawionych sosem kefirowym z czosnkiem, pieprzem i sokiem z cytryny. Na drugie danie zjadamy jajo sadzone z grzanką najlepiej z pełnoziarnistego pieczywa.
Na podwieczorek przygotowujemy sałatkę z mandarynek, pomarańczy i grejpfruta doprawioną odrobiną miodu i udekorowaną listkami mięty.
Na kolację przygotowujemy koktajl ze szklanki zsiadłego mleka i połówki banana, jabłka, kiwi i małej pomarańczy lub dwóch mandarynek.

Dieta białkowa (nabiałowa)

To moja ulubiona dieta z uwagi na to, że występują w niej twarożki, które uwielbiam w każdej postaci. Na śniadanie zjadamy 4 łyżki serka wiejskiego, banana i kromkę pełnoziarnistego chleba (zamieniam ją na razowe płatki pszenne lub żytnie i mieszam je z serkiem.
Na II śniadanie jemy 10 dkg serka homogenizowanego z ogórkiem, cebulką i ziołami – ja dodaję do tego czosnek (jeśli mogę) i odrobinę chili (przyspiesza metabolizm i rozgrzewa).
Na obiad pieczemy trzy ziemniaki i polewamy sosem z serka z czosnkiem i ziołami, a do tego wypijamy pół szklanki maślanki, kefiru albo zsiadłego mleka.
Na podwieczorek zjadamy szklankę ryżu ugotowanego na mleku z dodatkiem ulubionego owocu. Ja dodaję mandarynki lub mrożone truskawki.
Na kolację przygotowujemy zupę krem z brokułów najlepiej na chudym mięsie (kawałku piersi z kurczaka na przykład). Zupę zaprawiamy odrobiną śmietany.

Dłuższe diety błyskawiczne

To bardziej drastyczne kuracje odchudzające. Są albo mono dietami albo dietami tak ograniczającymi podaż składników pokarmowych że stosowanie ich trzeba naprawdę ograniczyć do niezbędnego minimum a przy tym stale monitorować samopoczucie i w razie wystąpienia jakichkolwiek niepokojących objawów natychmiast zaprzestać stosowania diety.

Dieta ryżowa

Przez tydzień, czyli cały czas pomiędzy świętami a Sylwestrem jemy ryż. Zjadamy go tyle, by się nasycić (w praktyce raczej ograniczamy łaknienie, bo ile tego ryżu można zjeść? Ja w każdym razie nie dam rady zjeść go zbyt wiele). Ryż gotujemy przez 12 minut w nieosolonej wodzie. I to tyle. Na śniadanie, II śniadanie, obiad, kolację. Chociaż ryżu możemy jeść sporo pamiętajmy by jednorazowo zjadać niewielkie porcje. Na koniec odchudzania tj. po tygodniu zjadamy śniadanie z otrąb, płatków owsianych, siemienia lnianego, kminku i majeranku zalanych gorącym mlekiem. Po tygodniu takiego odchudzania trzeba bardzo uważać na efekt jojo. Konieczna jest dość długa dieta stabilizacyjna i oczywiście zdrowe odżywianie bez obżarstwa.

Trzydniowe odchudzanie

W zasadzie jest czymś w rodzaju skróconej diety kopenhaskiej. W ciągu tych trzech dni o 7-ej rano wypijamy szklankę zielonej lub czerwonej herbaty, o 9-ej zjadamy jajko na twardo wypijając filiżankę gorzkiej kawy, o 11-ej zjadamy 10 dkg chudego twarożku albo jogurt (naturalny), o 13-ej 20 dkg chudego mięsa, o 15-ej banana lub jabłko, o 17-ej znowu jajko na twardo tym razem z czarną herbatą a o 19-ej wypijamy szklankę soku pomidorowego lub czerwonego barszczu.
W międzyczasie pomiędzy posiłkami należy wypijać sporo wody mineralnej, ale nie wcześniej niż 20 minut po posiłku.

Dieta amerykańska

Dieta amerykańska jest bardzo podobna. W ciągu pięciu dni można na niej zrzucić nawet 5 kg przy czym trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, iż zaledwie w części będą to kilogramy pochodzące z tkanki tłuszczowej. Dieta jest bardzo prosta, codziennie zjadamy o 10-ej trójkąt sera topionego i wypijamy filiżankę kawy bez dodatków, o 12-ej jemy jajko z pomidorem, o 14-ej zjadamy jabłko bądź inny spory owoc, o 16-ej 20 dkg twarogu z papryką albo ogórkiem, a o 20-ej wypijamy kieliszek czerwonego wina. W międzyczasie pijemy wodę mineralną.

Wszystkie te diety mogą stosować jedynie osoby zdrowe. Jeśli w trakcie ich trwania zauważymy jakieś niepokojące objawy należy natychmiast wrócić do normalnego, zdrowego i dobrze zbilansowanego modelu odżywiania.

 

Dieta hollywoodzka

26 Jun

Trendy odchudzania wyznaczane są przez różne rzeczy i osoby. Przez lekarzy, dietetyków, naukowców, ale także przez gwiazdy. Dzisiaj chciałbym przedstawić dietę, której nazwa jasno wskazuje pochodzenie – dietę hollywoodzką, znaną również jako dietę gwiazd. Skąd taka nazwa? Dieta swojego czasu promowana była przez dwie panie, które gwiazdorską dzielnicę Los Angeles znają bardzo dobrze – Marylin Monroe oraz Elizabeth Taylor.

Przeciętny człowiek każdego dnia ciężko pracuje, czy to umysłowo czy fizycznie. Aby poprawnie funkcjonować potrzebuje węglowodanów, czyli energii. Inaczej sprawa ma się w przypadku gwiazd, które tej energii nie potrzebują, gdyż ich życie jest odpoczynkiem. To oczywiście nieco stereotypowy obraz sławnych ludzi, ale nie w tym rzecz by charakteryzować takie postaci.

Jak wygląda jadłospis?

Jadłospis definiuje indywidualnie każda jednostka. Nie ma sztywnie określonych dań. Osoby pragnące stosować dietę gwiazd muszą same obliczyć kaloryczność diety. Ta nie powinna przekraczać 1500 kcal, ani być mniejsza niż 1200 kcal.

Ten plan żywieniowy dzieli się na dwie fazy, które definiują możliwe produkty do spożycia. Warto przygotować sobie sztywne jadłospisy do każdej fazy przed rozpoczęciem diety, gdyż to wprowadzi regularność i dobre nawyki. Powinniśmy w każdej fazie próbować przyzwyczajać organizm do takich rozwiązań, co pomoże nam w późniejszym czasie na zapobieganie tyciu i otyłości.

Trzy tygodnie w pigułce

Dieta hollywoodzka jest niezbyt łatwa do utrzymania. Nic więc dziwnego, że autorzy wyznaczyli okres trwania diety na tylko 3 tygodnie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dłuższy okres wchodziłby tylko wtedy, gdy organizm byłby niezwykle silny. Przeciętna jednostka nie ma takiej siły by utrzymać tak rygorystyczny jadłospis przed dłuższy okres czasu.

Pierwszy tydzień stosowania diety jest najtrudniejszy, gdyż konsumować można tylko owoce. Siłą rzeczy nie dostarczymy organizmowi wszystkich niezbędnych wartości odżywczych. Ze względu na silną motywację w początkowej fazie odchudzania ten okres można przetrwać. W innym przypadku bardzo wątpliwe byłoby wytrzymanie przy takim jadłospisie.

Kolejne dwa tygodnie diety to nadal konsumpcja owoców, z tymże wzbogaconych mięsem chudym, warzywami i produktami zbożowymi. To nadal mało, ale zdecydowanie więcej niż w pierwszym tygodniu. Nie należy pić mleka i jeść jajek.

Bardzo ważnym elementem diety są przerwy pomiędzy posiłkami. Muszą być nie mniejsze niż 1 godzina w przypadku owoców oraz 2 godziny w przypadku mięsa. Zaleca się jednak ułożenie jadłospisu na który będzie się składało 5 posiłków konsumowanych co około 3 godziny. Przy diecie należy pić duże ilości wody mineralnej, niegazowanej.

Czego możesz oczekiwać?

Według wielu źródeł można oczekiwać spadku wagi do sześciu kilogramów w ciągu trzech tygodni. To bardzo dobry wynik, który kusi osoby otyłe. Ale czy stosowanie się do diety gwarantuje takie spadki?

Osobiście nie uważam tej diety za jakiś rewolucyjny sposób na utratę kilogramów. W mojej ocenie jej skuteczność jest trochę przekoloryzowana. Jednakże nie skreślam jej całkowicie, gdyż spotkałem się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat tej diety.

Mówiąc o oczekiwaniach warto także wspomnieć o tym co niesie za sobą stosowanie się do diety. Osoby stosujące diete hollywoodzką zmagają się z dużym osłabieniem organizmu wywołanym niedostarczeniem ważnych wartości odżywczych. Nie należy zatem przedłużać diety, gdyż może to doprowadzić do zahamowania ważnych czynności w nasyzm organizmie. Dieta także odbija sie na urodzie, a mianowicie wyglądzie włosów, skóry, paznokci.

Przygotowanie do diety hollywoodzkiej

Przed przystąpieniem do jedzenia zgodnego z wytycznymi diety hollywoodzkiej warto zadbać o przygotowanie naszego organizmu. Szok kaloryczny nie jest wskazany, zatem na kilka tygodni przed dietą warto systematycznie redukować ilość spożywanych kalorii. Mówi się o cięciach w liczbie 200 kalorii tygodniowo. Zatem długość przygotowań jest zależna od aktualnej liczby konsumowanych kalorii.

Należy również dużą uwagę zwrócić na okres po zastosowaniu diety. Diety niskokaloryczne i krótkoterminowe wywołują bardzo często efekt jo-jo. Aby zminimalizować ryzyko wystąpienia tego zjawiska należy stopniowo wracać do nawyków żywieniowych. W przeciwnym razie nasz problem z nadwagą szybko powróci, a może i nawet się nasilić.

 

Dieta bananowa

17 Jun

Ostatnimi czasy można spotkać się z trendem stosowania ciężkich, rygorystycznych diet trwających do kilku-kilkunastu dni. Jednym z takich rozwiązań jest dieta bananowa, której okres stosowania powinnien wynosić od trzech do siedmiu dni. Dietetycy twierdzą, że w tym okresie można schudnąć nawet do 7-8kg. To wydaje się lekko przesadzone, choć z racji braku doświadczenia z tą dietą trudno mi o niej się wypowiadać.

Dla kogo dieta bananowa?

Diety kilkudniowe to zazwyczaj rozwiązania dla osób borykających się z niewielką nadwagą. Tak jest i w tym przypadku. Jeśli chcesz zrzucić maksymalnie kilka kilogramów to dieta bananowa jest rozwiązaniem w sam raz dla ciebie. Jak zostało wspomniane to wyżej – w ciągu tygodnia możesz zrzucić maksymalnie kilka kilogramów.

Występują pewne przeciwwskazania do stosowania tego jadłospisu. Przede wszystkim nie zaleca się stosowanie kobietom w ciąży, w okresie karmienia piersią, i osobom operowanym. Ponadto, przed startem powinno się skonsultować z lekarzem pierwszego kontaktu w celu określenia zagrożenia dla zdrowia. Jest to dieta niskotłuszczowa i niskobiałkowa, co niewątpliwie powoduje zagrożenie dla organizmu (z resztą jak każda inna dieta kilkudniowa).

Dieta bananowa – jak wygląda?

Zapotrzebowanie na produkty w przypadku diety białkowej jest bardzo małe. Tak naprawdę ograniczamy się do konsumpcji następujących pięciu produktów:

  • banan
  • jabłko
  • miód
  • płatki owsiana
  • sok owocowy (koniecznie niesłodzony!)

Dziennie przyrządzamy trzy identyczne posiłki w formie musli stanowiące śniadanie, obiad, kolację (miksujemy wszystkie wyżej wymienione produkty w następujących ilościach): pół banana, 3 płaskie łyżki płatków owsianych, szklanka soku owocowego, łyżka miodu. Dodatkowo zjadaj po jednym jabłku na drugie śniadanie i podwieczorek.

Ważnym elementem diety jest również woda, której powinniśmy pić około 1,5-2 litry w ciągu dni. Powinna być to woda mineralna, a nie źródlana. Należy zachowywać podobne odstępy pomiędzy posiłkami.

Jak łatwo zauważyć jest to dieta rygorystyczna. Stosowanie nie powinno przekraczać siedmiu dni, gdyż wówczas zachodzi ryzyko problemów zdrowotnych. Dieta bowiem nie dostarcza wszystkich wartości odżywczych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu.

Podstawowe składniki i ich rola

Banany

Banany jako główny składnik diety mają pełnić funkcję wysokokalorycznego produktu (na 100g aż 90-103kcal). Jest to owoc, który powoduje uczucie pełności i najedzenia. Mimo wysokiej kaloryczności jest wykorzystywany w wielu dietach odchudzających.

Przede wszystkim banany to znakomite źródło takich minerałów jak potas, magnez, żelazo, magnan, cynk, jod, fluor, selen oraz miedź. Ponadto zawierają liczne witaminy, a w szczególności: witaminy z grupy B i C oraz beta-karoten.

Banany to także świetne źródło białka roślinnego, które zdaniem dietetyków może pochwalić się lepszą przyswajalnością od swojego odpowiednika zwierzęcego. Ustalono, że w dietach odchudzających powinno się spożywać podobne ilości białka zwierzęcego i roślinnego.

Płatki owsiane

Płatki owsiane to element stanowiący podstawę wielu diet oczyszczających organizm. Błonnik pochodzący z owsu zawiera wiele właściwości wykorzystywanych w leczeniu chociażby sklerozy. W diecie bananowej płatki owsiane pełnią rolę oczyszczającą i sycącą organizm. Uczucie głodu zanika po spożyciu nawet małych ilości, co jest efektem bardzo wysokiej zawartości tłuszczu.

Płatki owsiane wykazują zdecydowanie więcej ról, aczkolwiek ich inne pozytywne właściwości są efektywne przy dłuższej konsumpcji. Wówczas to pozytywnie wpływają na procesy starzenia, układ kostny czy też tkankę łączną.

Miód

Miód to produkt, którego konsumpcję zaleca się niemalże przy każdej diecie, nie tylko na odchudzanie. Stanowi świetny suplement dostarczający organizmowi witaminy, cukry owocowe i minerały.

Zastosowanie miodu jest zdecydowanie szersze – wykorzystuje się go przy leczeniu, masażach i wielu innych rzeczach. Jest traktowany jako złoty środek (nie tylko ze względu na kolor) na wiele prostych dolegliwości takich jak chociażby przeziębienia, grypach i zdecydowanie poważniejszych jak chociażby problemy z wątrobą, sercem i toksycznością organizmu.

Woda mineralna

Przy różnych dietach bardzo często pomija się temat picia wody. To bardzo często negatywnie wpływa na efektywność diety i zdrowie. Woda mineralna pełni kilka ważnych funkcji w diecie. Przede wszystkim jest świetnym uzupełnieniem minerałów oraz ma zadania wypłukiwania toksyn z organizmu.

Jabłka

W diecie bananowej jabłka pełnią funkcje przekąsek. Są świetnym źródłem witaminy C oraz licznych minerałów. Mają duże znaczenie w diecie ze względu na zawartość błonnika wykazującego właściwości przyśpieszające materię.

Siedem dni i co dalej?

Dieta bananowa powinna trwać maksymalnie siedem dni. To jednak nie oznacza, że tyle czasu zajmuje cały proces odchudzania. Niezwykle ważnym etapem w tej diecie jest zadbanie o zachowanie prawidłowego bilansu wartości odżywczych zaraz po zaprzestaniu stosowania diety. Należy możliwie jak najpłynniej przejść do standardowego jadłospisu. Zbyt szybkie przejście do obfitych posiłków może wywołać efekt jojo.

 

Dieta zgodna z grupą krwi niekoniecznie w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem

15 Apr

Jakiś czas temu środowiska osób stale pozostających na różnego rodzaju dietach zelektryzowała wieść, iż wszystkie diety są nieważne jeśli zjadanych pokarmów nie dostosujemy do grupy krwi. Przyznaję, że sama eksperymentowałam z tą dietą, ale szybko eksperymenty zarzuciłam, bo mój organizm domaga się zupełnie innych składników niż te, które twórca diety zaleca dla mojej grupy krwi. Zgodnie z założeniami tej diety powinnam być wegetarianką, problem w tym, że na brak mięsa w diecie mój organizm reaguje pogorszeniem nastroju i ostrym buntem fizjologicznym, którego objawów pozwolę sobie w tej chwili nie opisywać.
Teoretycznie i na pierwszy rzut oka dieta zgodna z grupą krwi wydaje się być na tyle bezpieczna i różnorodna, że trudno wysunąć w stosunku do niej jakieś konkretne zarzuty. Problem jednak w tym, że nie sposób znaleźć żadnych naukowych dowodów na to, jakoby grupa krwi mogła warunkować naszą dietę. Nie znalazłam żadnych miarodajnych badań potwierdzających jej skuteczność, a wywody autora diety (zawarte w kilku książkach) też nie mają żadnego naukowego poparcia. Innymi słowy całość opiera się na hipotezach, ale do rzeczy. Przyjrzyjmy się bliżej programom dietetycznym proponowanym poszczególnym grupom krwi. Read the rest of this entry »

 

5 produktów, których lepiej unikać

13 Nov

Niezależnie od tego, czy jesteś na diecie odchudzającej, czy po prostu chcesz się zdrowo odżywiać, są produkty, które powinny jak najrzadziej gościć na Twoim talerzu. Poznaj wrogów zdrowego organizmu!

Cukier i słodziki

Cukier to produkt, który poza dostarczaniem energii nie daje nam nic więcej. Są to więc tzw. puste kalorie. cukier nie zawiera witamin, ani minerałów. Jest bardzo kaloryczny i zaburza homeostazę organizmu, poprzez wywoływanie wahań poziomu glukozy we krwi, a co za tym idzie – zaburza prawidłowe wydzielanie insuliny. Nadmiar cukrów w diecie to nie tylko nadwaga i problemy ze zdrowiem zębów, ale też ryzyko cukrzycy i innych chorób. Niebezpieczne są także słodziki, choć nie mają kalorii. Aspartam jest w organizmie rozkładany i przekształcany w niebezpieczne i toksyczne substancje.

Biała mąka

Podstawowa zasada zdrowej diety brzmi: im mniej przetworzone produkty, tym lepiej. Dlatego zdrowsza jest razowa mąka i jej przetwory, niż mąka biała. Warto wiedzieć, że produkty z białej maki są właściwie pozbawione witamin i minerałów, w przeciwieństwie do tych z mąki nieczyszczonej. To samo dotyczy białego ryżu, znacznie mniej wartościowego niż ryż brązowy.

Sól

Sól nieco żartobliwie nazywana bywa białą śmiercią, ale nie ma w tym dużej przesady. Choć nie szkodzi od razu, przede wszystkim wpływa na zaburzenia pracy układu krążenia i podnosi ciśnienie. Poza tym negatywnie wpływa też na pracę nerek, a także na nasz wygląd, bo sprzyja zatrzymywaniu wody w organizmie. Warto wiedzieć, że dieta bogata w sól (i glutaminian sodu) sprzyja powstawaniu cellulitu. Solone potrawy odbijają się też niekorzystnie na wyglądzie skóry.

Mleko

Wiele osób źle znosi mleko krowie, choć nie wie o swojej nietolerancji tego produktu. Tymczasem mleko jest produktem bardzo ciężkostrawnym, bo brak nam enzymów do jego przetwarzania. Lepiej więc korzystać z jogurtów, bo zawarte w nich bakterie neutralizują szkodliwe działanie mleka krowiego.

Nowalijki

Choć wydaje się, że warzywa i owoce to podstawa zdrowej diety, nie zawsze tak jest. Zdrowe są jedynie warzywa i owoce sezonowe, które są naturalnie dostepne o tej porze roku. Dietetycy zalecają więc, aby odżywiać sie zgodnie z naturalnym cyklem wegetacyjnym roślin. Oznacza to, że jabłka należy jeść od późnego lata, a sałatę, szczypiorek i pomidory od końca wiosny, gdy zdążą już dojrzeć. Tak zwane nowalijki są nie tylko drogie, ale też ubogie w wartości odżywcze. Nie brak też głosów, że ich spożywanie może sprzyjać powstawaniem nowotworów.