Nie wiem czy starzejąc się głupieję czy staję się mądrzejsza. Kiedyś bezczelne reklamy tak mnie nie irytowały, teraz gdy tylko na coś takiego wpadnę wzburza mnie to na tyle, że muszę się z kimś podzielić. Padło na Was, sorry, ale może przynajmniej część z was dzięki temu nie wyrzuci w błoto coraz cenniejszych pieniędzy. Wkurzają mnie nie tyle reklamy. Nawet jeśli są wyssane z palca, przedstawiają niewiarygodne efekty czy zapewniają o cudowności reklamowanych produktów – nie denerwują mnie do momentu w którym wiem, że jest to po prostu reklama bez próby podszywania się pod jakieś merytoryczne źródła. Takim źródłem mogą być portale (vide opisany wcześniej casus oszukańczej akcji reklamowej na FB) lub gazety. Faktem jest że i one są marnymi źródłami, ale przeciętny odbiorca / czytelnik w mniejszym lub większym stopniu uznaje, że prezentowane tam teksty są w miarę niezależne, a wszystkie inne przekazy oznaczane są jako reklamy lub artykuły sponsorowane. Wtedy wiadomo: trzeba się mieć na baczności, a ulegając przekazowi reklamowemu można mieć pretensje li tylko i wyłącznie do siebie. Autor takiej reklamy może w zasadzie spać spokojnie, bo przecież wyraźnie zaznacza, że to reklama i nie próbuje podszywać się pod nikogo.
Dobra, do rzeczy.
Ostatnio wkurzył mnie Tele Tydzień. Moi rodzice kupują tę gazetkę, a ja ją czasem (od przypadku do przypadku) przeglądam. Nie jest to gazetka jakichś szczególnie wysokich lotów, bo publikują w niej (obok programu tv) typową papkę, ale sądziłam, iż są na tyle poważni by wyraźnie zaznaczyć jakie teksty są tekstami typowo reklamowymi. Tymczasem na początku gazety mamy wstawkę w postaci listu otwartego Magdy R. i wyjaśnień „wybitnego specjalisty” nt. działania CafeForm. Ani słowa, ani maciupciej wzmianeczki o tym, że jest to reklama czy tekst sponsorowany, szukałam dosłownie wszędzie. Nic, zero, nul. Nie ma. Tyle na temat wiarygodności Tele Tygodnia.
A sam suplement czyli cudowna odchudzająca kawa?
Sorry, ale tekst typu (cytuję):
- „w mniej niż trzy dni schudłam 2,3kg”
- „straciłam wszystkie zbędne kilogramy bardzo szybko, nie stosując żadnej uciążliwej diety ani nie ograniczając tego, co lubię”
BZDURY. Takie cuda się nie zdarzają.
Teraz tak: faktem jest, że np. zielona kawa (green coffee extract) zmniejsza insulinoodporność czyli de facto usprawnia albo wręcz udrażnia mechanizmy odpowiadające za redukcję nadwagi (tkanki tłuszczowej), ale jeśli ktoś twierdzi, że w ciągu trzech dni można zgubić dzięki zielonej kawie dwa kilogramy tkanki tłuszczowej banialuki opowiada albo bredzi. Ot co.
Chyba mi ulżyło, w każdym razie podzieliłam się z wami moimi wrażeniami. Jeszcze raz podkreślam, że reklamy mi nie przeszkadzają, niektóre z nich nawet lubię (te inteligentne, przewrotne, zabawne) ale bezczelnego wciskania kitu i obsesyjnego wręcz, nieetycznego jak diabli łapania jeleni nie cierpię.
Na koniec dodam jeszcze, że stosowanie CafeForm kosztuje 4,3 PLN dziennie czyli 129 PLN miesięcznie, green coffee extract można kupić już za 60 PLN co daje 2 PLN za dzień kuracji.
Co na to powiedzie?

